Marcin kupił to mieszkanie za bezcen. Stara kamienica, wysokie sufity, skrzypiący parkiet i ta specyficzna, ciężka cisza, która osiada na ramionach jak kurz. Poprzedni właściciel zniknął, zostawiając połowę swoich rzeczy, w tym stare, ciężkie żeliwne grzejniki, które pamiętały jeszcze czasy przedwo…
Marcin kupił to mieszkanie za bezcen. Stara kamienica, wysokie sufity, skrzypiący parkiet i ta specyficzna, ciężka cisza, która osiada na ramionach jak kurz. Poprzedni właściciel zniknął, zostawiając połowę swoich rzeczy, w tym stare, ciężkie żeliwne grzejniki, które pamiętały jeszcze czasy przedwojenne.
Pierwszej nocy Marcin usłyszał puknięcie.
Puk. Puk. Puk.
Dźwięk był rytmiczny, metaliczny. Dochodził z rur centralnego ogrzewania w sypialni. Marcin obrócił się na drugi bok, mrucząc pod nosem c