reszcie ukazał się Fryc, a za nim Romek w połatanym i za wielkim kaftanie.
— A to co za pędrak? — zdziwił się Palmiak ujrzawszy nowego pikola.
W chwilę później zjawił się na korytarzu, stanął w wejściu do umywalni i przypatrywał
się, jak Adaś znosi talerze do koryta, jak je naciera mydłem i szoruje.
— A ruszaj się prędzej, bo ci to idzie, jakbyś „Pod Zdechłym Kotem” praktykował.
— Kiedy, proszę pana, glazura się zetrze.
— Ty, morowy... — uśmiechając się pod wąsem Palmiak wrócił na korytarz.